o. Mariusz Tabor (guru, git., śpiew) - Powiedziałam mu kiedyś, że jest showmenem. Bardzo się wtedy obruszył. Mnie też się jakoś tak głupio zrobiło. Nie była to zbyt pozytywna ocena. Jakiś czas później ktoś mówiąc o nim użył dokładnie tego samego określenia, tylko dodał jeszcze słowo "Boży". Sprawiedliwości stało się zadość. O. Mariusz to taki "Boży Showmen" o sercu odwrotnie proporcjonalnym do postury.
I jeszcze coś. Mógłby żyć na Ukrainie. Podobnie do mieszkańców tej przepięknej krainy sprawia wrażenie, jakby funkcjonował poza czasem...

Kasia Krzywicka (śpiew) - Patrząc na nią widzisz przede wszystkim ogromne, niebieskie oczy na pół twarzy, w których możesz wyczytać wszystko; radość, gniew, smutek czy entuzjazm. Zaskakuje wieloma rzeczami. Przede wszystkim "wielkim" głosem w niewielkim ciele, łagodnym usposobieniem i prawdziwą świętą cierpliwością w stosunku do całego tego klanu facetów, z którymi przyszło jej grać już kilka dobrych lat.

Artur Tabor (śpiew, instr. perkusyjne) - Człowiek o wielu pseudonimach. Nikt jednak nie odważy się używać ich w jego obecności. Chyba nie sprawiają mu tyle radości co nam (?) Prawdziwy romantyk. Połowę życia spędza wśród swych kwitnących jabłoni, a gdy nasyci się już pięknem krajobrazu sens odnajduje w świecie dźwięków i harmonii. No, może raczej rytmów.

Arek Motyka (instr. klawiszowe, konsola) - Prawdziwie niewidzialny i zupełnie nieoceniony. Nasz akustyk. Z pozoru zupełnie przeciętny obywatel naszej ojczyzny. Co się jednak kryje w jego głowie. Nie wiem, ale nie znam chyba drugiego człowieka o tak oryginalnych zainteresowaniach. O pasji akustycznej już wspomniałam, poza tym jest nauczycielem gry na gitarze, zaskakująco dużo wie o tamach i zbiornikach wodnych, ale i zamkach znajdujących się na terenie całej Polski. To nie wszystko. Jest świetnym lingwistą. Właśnie układa słownik znany do tej pory wyłącznie w naszym gronie. Szczegóły u samego autora.

Robert Górski (śpiew, git.) - Śpiewa, gra na gitarze, jednym palcem na akordeonie, drugim na fortepianie, wydaje się być ekspertem w dziedzinie gry na perkusji itd. ,itp. Jednym słowem człowiek orkiestra. Ma niesamowite, zniewalające, doprowadzające do łez, bólu brzucha i wybuchów śmiechu nawet największych nudziarzy, poczucie humoru. Bardzo wrażliwy. Nie znam nikogo, kto by z równą mu miłością i czułością spoglądał na... ziemniaki.

Maciek Kozłowski (bas) - Jak tu w kilku słowach opisać człowieka noszącego dumnie ksywę Beton?
Beton to szalone pomysły.
Beton to rozbrajające poczucie humoru.
Beton to niepoprawny optymista.
I w końcu Beton to mąż Ani (Nigdy w życiu nie myślałam, że znajdzie się dziewczyna na tyle odważna, żeby zostać żoną Betona. Pan zesłał kobietę mężną.) i ojciec dziecka, które już w lutym zawita w ich domu w Zielonej Górze.
Uwaga, wiadomość z ostatniej chwili; 2 stycznia 2003 roku Kozłowscy zostali dumnymi rodzicami małego Szymonka. Wszyscy bardzo się cieszymy i gratulujemy świeżo upieczonym rodzicom!!!

Marek Pukas (git.) - Najbardziej tajemniczy człowiek naszego zespołu. Kiedy się już pojawi to nieodłącznie towarzyszy mu tekst "dobrze, że jesteś Marku, zagrasz solówkę". To, jak gra na gitarze napełnia nas przekonaniem, iż jest z gitarą urodzony. Pucasso, plastyk z wykształcenia, znany również za granicami naszego kraju. W miejscowości Solvesborg w Szwecji obejrzeć można słynny fresk jego autorstwa zatytułowany: "Świnie w robocie i na zabawie". Najważniejsze osoby w jego życiu to ukochana żona Sylwia i Dzidziuś, który przyjdzie na świat również w lutym.

Piotr Tarasewicz (fortepian) - Zwany przez nas "Pjetja Gałązka". Wieść gminna niesie, że kiedy zaczął grać z "Przyjaciółmi..."o. Mariusz rozpatrywał możliwość kupna fortepianu , gdyż jego dłonie mogły spocząć jedynie na szlachetnym instrumencie. Przeszedł prawdziwą metamorfozę. Znamienny jest obrazek ze ślubu Betona, przedstawiający Pjetję dość już znudzonego, siedzącego na krzesełku z jedną nogą zgrabnie założoną na drugą, wygrywającego jednym palcem melodie na czymś, co posiadało o wiele mniej oktaw niżby się tego spodziewał. Muzykowanie z "Przyjaciółmi..." to prawdziwa szkoła pokory.

Marek Rolek (trąbka, śpiew) - Chłopak z fantazją. Czego to on już w życiu nie robił? Urodził się, grał na trąbce, studiował, śpiewał w dwóch zespołach i chórze jednocześnie, jeździł stopem po świecie, robił zdjęcia, aż w końcu zrealizował swoje życiowe marzenie, wziął i się ożenił. Teraz, razem ze swoją żoną Asią i córeczką Łucją mieszkają w niewielkiej wsi w Beskidzie Niskim. Sielankowe życie odrobinę zakłóca im tajemniczy gąsior budzący ich każdego poranka. Marek posiada jeszcze jedną zdolność - znikania w najbardziej nieoczekiwanych momentach.
:: www.arsfoto.art.pl - jego autorska galeria fotografii..

Marek Sobieniecki (instr. perkusyjne) - Autorytet zespołu w sprawach ojcostwa. Jako pierwszy doczekał się potomka, małego Krzysia, będącego oczkiem w głowie taty i mamy - Anetki. Bardzo szybko stał się dorosły. Już w czasie studiów ciągle gdzieś biegał, coś załatwiał, pracował. Bardzo odpowiedzialny. Lubi opowiadać. Najbardziej o synku, żonie, perkusji, Panu Bogu, pogodzie, drzewkach, kwiatkach, zwierzątkach, szkole, muzyce, wakacjach, przyjaciołach...

Madzialena Rainer - Bułgarystyka to jej pasja życiowa a przy okazji także kierunek studiów, które skończyła. Beskid Niski - to jej ulubione pasmo górskie. Pozarządowe organizacje ekologiczne - dla nich może pracować, choćby za darmo naklejać znaczki. Tony Halik - jej kandydat na ołtarze. Wojciech Mann - ideał mężczyzny.

Łukasz Romanski (perkusja) - Czy może być coś wartościowe z Mielca? Tak - to ten gość. Znakomity muzyk, ale jeszcze lepszy facet. Szkoda tylko, że tak kiepsko się ubiera.