"Potem przyszedł do uczniów i zastał ich śpiących. Rzekł więc do Piotra: "Tak jednej godziny nie mogliście czuwać ze Mną? Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe". [Mt 26, 40-41]

Wypowiedziane w Ogrójcu słowa nie dotyczą jedynie uczniów, którzy byli wtedy blisko Jezusa. Są one skierowane do każdego z nas, każdego człowieka, który nazywa siebie chrześcijaninem. Bez względu na miejsce, czas, status społeczny czy moment życia, w którym się obecnie znajduje.

Czuwania w Wieliczce to bardzo konkretna odpowiedź na wezwanie Jezusa. Okazuje się, że mimo zabiegania, wielu obowiązków, pracy, zabawy potrzebujemy momentu zatrzymania, zastanowienia się po co to wszystko, po co tak naprawdę żyjemy i co jest wartością nadrzędną naszego życia.

Początki były trudne. Jak wspominają "Przyjaciele..."na jednym z pierwszych spotkań byli tylko oni i dosłownie kilka osób, które można było policzyć na palcach u jednej ręki. Wydawałoby się, że inicjatywa nie miała większego sensu, ale o. Mariusz uparcie obstawał przy swoim. Chwała mu za to, gdyż po pewnym czasie zaczęli pojawiać się młodzi ludzie, a liczba ich rosła z miesiąca na miesiąc. Dziś na czuwaniach można spotkać nie tylko mieszkańców miasteczka, ale także młodzież Krakowa, Konina, Nowego Targu, Nowego Sącza, Warszawy. Rozpiętość wiekowa również jest bardzo szeroka; gimnazjaliści, licealiści, studenci, ale także ich rodzice, a nawet babcie.

Dlaczego to robią? Co ich tak właściwie przyciąga i mobilizuje do spędzenia nocy w kościele zamiast w swoich ciepłych łóżeczkach? Jak wygląda takie spotkanie?

Stałymi punktami czuwań są: Eucharystia, modlitwa różańcowa, i adoracja Najświętszego Sakramentu. Nic nowego, żadnych reform i rewolucyjnych elementów. Najważniejsze, żeby zrozumieć sens tego, co można znaleźć w każdym polskim kościele i chcieć się zaangażować, chcieć się naprawdę spotkać z Panem Bogiem.

Wnioskując z tego, co tu napisane musi tam być nudno i śmiertelnie poważnie. Nic z tego. Młodzi ludzie, którzy tu przyjeżdżają tworzą niepowtarzalną atmosferę radości i spontaniczności. Czują się dobrze, bo mogą się modlić, śpiewać z całych sił, mówić o tym co ich martwi i cieszy, zawierać nowe przyjaźnie. Mogą być po prostu sobą. Ten Kościół naprawdę żyje.

Jeden z gości wieliczkowych czuwań, powiedział, że modlimy się dopiero wtedy, gdy czujemy, że tracimy czas dla Pana Boga. Zatem traćmy go ile wlezie, a jeżeli brakuje nam dnia oddajmy Mu noc!